[ IX ] Wigilijnie
Jako, że dziś Wigilia wypada złożyć świąteczne życzenia. Życzę więc:
- spokojnie przeżytych dni świątecznych
- zasłużonego (lub nie) odpoczynku
- smacznych potraw na stole
- ciekawych życzeń
- udanych prezentów danych i otrzymanych
- przyjemnego zakończenia roku 2008
I byle do pierwszej gwiazdki
[ VIII ] Zimonocnie, pamiętnikowo, świątecznie
Zima rozpoczęła się już na dobre. Jest mroźno, genialnie, ale bezśnieżnie. Powietrze przejrzyste, ostre, orzeźwiające. Dość przydatny budzik, gdy z domu wychodzi się czasem jeszcze zanim zacznie świtać. Na szczęście od kilku dni mam wolne świąteczne, które pożytkuję na:
- lenistwo ogólne, przejawiające się przesunięciem godzin funkcjonowania na późniejsze znacznie
- nicierobienie szczegółowe – unikanie zbliżania się do podręczników szkolnych i zeszytów wszelakich, co wywołuje przytłumione dobrze wyrzuty sumienia z powodów zalegających stosów prac domowych i konieczności nauki maturalnej
- czytanie wszystkiego co w łapki mi wpadnie i wyrabianie całej grudniowej normy czytelniczej
- łażenie to tu, to tam, najczęściej w okolicach okołozmrokowych
- siedzenie z pamiętnikiem własnym do pierwszej godziny nocnej
- słuchanie na okrągło kilku płyt
Najgenialniejsze są godziny nocne spędzone z zapisanym do połowy zeszytem A5 w kratkę. Na okładce zbliżenie na partię szachów, w łapkach pioro/długopis/cienkopis/pisak/ołówek/kredka do oczu (tego jescze nie próbowałam ^^”) i spisywanie swoich myśli. A że działa magia mroczniejszej części doby to i przemyślenia czasem ciekawe wychodzą. Zwłaszcza, jak czyta się to po śnie kilkugodzinnym. Dlatego nigdy nie spalę tych kilku(nastu) zapisanych zeszytów, nawet jakbym chciała. Bo czasem miło jest wrócić do czasów jak miało się lat dwanaście i pół, trzynaście, czternaście… I powspominać. Bo to fajne czasy były.
Jutro Wigilia. Nawet lubię Święta. Tak miło jest, chociaż czasem tak sztucznie, że aż szkoda pisać. Ale przynajmniej trochę wolnego jest ^^ I byle do 28.
Plany przedświąteczne:
- by jakoś przeżyć te dni
- nie przejeść się
- nadrobić czas, którego w normalnym okresie nie ma
- w znośnej formie przetrwać do nowego roku
- i wiele innych
Do następnej notki
[ VII ] Tragifarsa busowa jednoscenowa
Uwaga:
Scena miała naprawdę miejsce. Acz opis dokładniejszy charakteru i kwestie mogą być nie w pełni dosłownie. Zawodna pamięć ludzka…
Osoby:
A – blondynek, wysoki dość, wygadany, szczery do bólu, nie przejmujący się niczym i nikim, lat około 17
B – czarnowłosy, zbliżonego wzrostu do A, mniej wygadany, rozsądniejszy (?), acz nie do końca, zdaje się od czasu do czasu przejawiać procesy quasimyślowe, lat około 17.
Ona – dziewczyna, związana z B, nic więcej nie wiem o tej personie
Scena I i ostatnia
A i B wsiadają do busa, widać, że nie do końca są świadomi tego, co wokół się dzieje na skutek zbyt dużego spożycia pewnych substancji. Rozsiadają się wygodnie na końcu busa, zmierzającego w stronę S. Gadają o niczym, słuchają dość lekkiej muzyki współczesnej puszczanej z komórki A. Spokojnie poddają się ruchom pojazdu. Nagle dzwoni komórka osobnika B.
B (odbierając komórkę mówi do A)
Ona
(zaczyna rozmowę z Nią, do telefonu, lekko chwiejnym głosem zdradzającym stan osobniczy)
Ale nie piłem, kochanie.
(słucha)
Nie, nie piłem. Byłem z mamą na zakupach i wracam właśnie do S.
(chwilę jeszcze rozmawiają w podobnym tonie, ale Ona rozłącza się)
A
Nie kupiła?
B
Nie. ***
(po chwili przychodzi sms od Niej)
Zerwała. Zerwała ze mną.
A (starając się pocieszyć B)
Za dwie godziny jej przejdzie. Jeżeli nie, to załatwię ci inną.
B
Ale ją kocham.
(Po jakimś czasie oboje się wytaczają chwiejnym krokiem z busa)
Komentarz N.:
Hm… Ciekawe, jakie będą ich losy. Czy B. się nawróci na dobą stronę mocy? Czy odzyska Ją? Czy A kiedyś zmądrzeje? O tym w następnym odcinku, któy ukaże się 32 maja 2035 roku. Dziękuję za uwagę.