[ VIII ] Zimonocnie, pamiętnikowo, świątecznie

wtorek, grudzień 23, 2008 at 20:59 (Przemyślenia nocne) (, , , , )

Zima rozpoczęła się już na dobre. Jest mroźno, genialnie, ale bezśnieżnie. Powietrze przejrzyste, ostre, orzeźwiające. Dość przydatny budzik, gdy z domu wychodzi się czasem jeszcze zanim zacznie świtać. Na szczęście od kilku dni mam wolne świąteczne, które pożytkuję na:

  • lenistwo ogólne, przejawiające się  przesunięciem godzin funkcjonowania na późniejsze znacznie
  • nicierobienie szczegółowe – unikanie zbliżania się do podręczników szkolnych i zeszytów wszelakich, co wywołuje przytłumione dobrze wyrzuty sumienia z powodów zalegających stosów prac domowych i konieczności nauki maturalnej
  • czytanie wszystkiego co w łapki mi wpadnie i wyrabianie całej grudniowej normy czytelniczej
  • łażenie to tu, to tam, najczęściej w okolicach okołozmrokowych
  • siedzenie z pamiętnikiem własnym do pierwszej godziny nocnej
  • słuchanie na okrągło kilku płyt

Najgenialniejsze są godziny nocne spędzone z zapisanym do połowy zeszytem A5 w kratkę. Na okładce zbliżenie na partię  szachów, w łapkach pioro/długopis/cienkopis/pisak/ołówek/kredka do oczu (tego jescze nie próbowałam ^^”) i spisywanie swoich myśli. A że działa magia mroczniejszej części doby to i przemyślenia czasem ciekawe wychodzą. Zwłaszcza, jak czyta się to po śnie kilkugodzinnym. Dlatego nigdy nie spalę tych kilku(nastu) zapisanych zeszytów, nawet jakbym chciała. Bo czasem miło jest wrócić do czasów jak miało się lat dwanaście i pół, trzynaście, czternaście… I powspominać. Bo to fajne czasy były.

Jutro Wigilia. Nawet lubię Święta. Tak miło jest, chociaż czasem tak sztucznie, że aż szkoda pisać. Ale przynajmniej trochę wolnego jest ^^ I byle do 28.

Plany przedświąteczne:

  • by jakoś przeżyć te dni
  • nie przejeść się
  • nadrobić czas, którego w normalnym okresie nie ma
  • w znośnej formie przetrwać do nowego roku
  • i wiele innych

Do następnej notki :)

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy