[ XIV ] Gdy lato się kończy…

poniedziałek, sierpień 31, 2009 at 22:12 (Przemyślenia nocne)

No, i prawie koniec lata. Dla sporej liczby osób dzień 1 września oznacza nadejście kolejnego roku szkolnego, a za tym i koniec słodkiego lenistwa (machnięcie łapką do wszystkich rozpoczynających nową szkołę lub klasę maturalną), ja mam przed sobą jeszcze miesiąc względnego spokoju.

Lato mija spokojnie. Wypad w góry (:D), moja próba podbicia lokalnych szos (czytaj: robię prawo jazdy), dużo myślenia o wszystkim i o niczym (czego efekty są widoczne w mym dziennikopamiętniku), łażenie to tu, to tam, rysowanie (czego efektów nie widać). A teraz pora na moją najukochańszą porę roku, najmagiczniejszą, najcudowniejszą, najurokliwszą jesień. Która w tym roku zapowiada się ciekawiej, gdyż spędzę ją już w większości w mym ukochanym mieście, Krakowie. Po prostu cud-miód.

Noce są dziwnie piękne. Zwłaszcza te u progu jesieni, gdy zmrok zapada tak po dwudziestej godzinie doby. A gdy reszta domowników już pójdzie spać, to jest cudownie. Tylko ja, muzyka, moja wyobraźnia, dobra książka, coś ciepłego do picia. A potem kojący sen. Just beautiful. Marzy mi się taki nocny spacer pod gwiazdami i księżycem po jakimś totalnie magicznym miejscu. Ciekawe, czy w Krakowie będzie to do zrealizowania. Zobaczymy :)

Bezpośredni odnośnik 2 komentarzy