[ XIV ] Gdy lato się kończy…
No, i prawie koniec lata. Dla sporej liczby osób dzień 1 września oznacza nadejście kolejnego roku szkolnego, a za tym i koniec słodkiego lenistwa (machnięcie łapką do wszystkich rozpoczynających nową szkołę lub klasę maturalną), ja mam przed sobą jeszcze miesiąc względnego spokoju.
Lato mija spokojnie. Wypad w góry (:D), moja próba podbicia lokalnych szos (czytaj: robię prawo jazdy), dużo myślenia o wszystkim i o niczym (czego efekty są widoczne w mym dziennikopamiętniku), łażenie to tu, to tam, rysowanie (czego efektów nie widać). A teraz pora na moją najukochańszą porę roku, najmagiczniejszą, najcudowniejszą, najurokliwszą jesień. Która w tym roku zapowiada się ciekawiej, gdyż spędzę ją już w większości w mym ukochanym mieście, Krakowie. Po prostu cud-miód.
Noce są dziwnie piękne. Zwłaszcza te u progu jesieni, gdy zmrok zapada tak po dwudziestej godzinie doby. A gdy reszta domowników już pójdzie spać, to jest cudownie. Tylko ja, muzyka, moja wyobraźnia, dobra książka, coś ciepłego do picia. A potem kojący sen. Just beautiful. Marzy mi się taki nocny spacer pod gwiazdami i księżycem po jakimś totalnie magicznym miejscu. Ciekawe, czy w Krakowie będzie to do zrealizowania. Zobaczymy
kaemic powiedział
wtorek, wrzesień 1, 2009 @ 20:36
Na pewno gdzieś w Krakowie wynajdziemy magiczne miejsce po którym będziemy mogli sobie nocą chodzić ^^
Lisq powiedział
niedziela, październik 4, 2009 @ 16:00
Joł Niko! coś dawno się nie odzywałaś. pragnę poinformować iż wojna z Em została zawieszona, zapewne na jakieś parę miesięcy. być może na dłużej, bo Em wgłębia się w moją psychikę i zapewne ustawi ją tak bym był jej niewolnikiem. już się boję. anyway jak zrobisz prawo jazdy to jedziemy do Niemiec! z Em ofk.
jednak kraków, a nie maseczjusets xD? no cóż, może za rok. w każdym razie Anglia bliżej.
pozdrawiam i zapraszam do siebie: lisq.blog.onet.pl
ps: jakbyś jakiegoś bloga na hasło z edytorem znalazła, daj znać proszę.